NEWSY

W rytmie ciała - Honorata Zapaśnik

Lektura na lato

Dodano: 2013-07-20 | 23:26:28



"W rytmie ciała" Honoraty Zapaśnik jest zbiorem reportaży o tańcu i ludziach, którzy nim żyją.


Podążając śladami Polki mieszkającej w Meksyku poznamy Indianina z Teotihuacan, który zdradzi nam sekrety tańca azteckiego, razem z Haną odkryjemy Japonię i znaczenie japońskiego tańca buyo, a Lilę, nauczycielkę tańca romskiego, odwiedzimy w jej domu w centrum Mexico City. Później zakręcimy się na rurze w takt muzyki disco oraz dowiemy jakie historie za pomocą ruchu starają się nam opowiedzieć Hawajczycy. Takiej książki jeszcze nie było!



Honorata Zapaśnik

Jestem dziennikarką. Wychowała się w Łodzi, skończyła Wydział Dziennikarstwa i Nauk Politycznych w Warszawie. Sztuki reportażu uczyła się w "Laboratorium Reportażu". Publikowała m.in. w "Zwierciadle", "Dużym Formacie", "Podróże Kultura Świat", "Nowym Dzienniku". Kilka jej reportaży ukazało się w książce reporterskiej "Każdy zrobił, co trzeba".

Jej wcześniejszy ebook "Ale Meksyk" został wybrany najlepszym ebookiem 2011 roku.

Aktualnie mieszka w Meksyku, gdzie zaczęła przygodę z tańcem i tak powstał ebook "W rytmie ciała".



Fragment ebooka "W rytmie ciała":

Kogucie już nie śpiewaj

Gwiazdy blakną, niebo zaczyna się rozjaśniać. Na placu zostało niewielu ludzi, prawie sama młodzież. Piją piwo, rozmawiają i słuchają muzyki na żywo. Stoję na trawniku z Aną i Pablo, próbuję powtarzać za nimi kroki. Ale to nie takie łatwe, bo mylą mi się nogi, nie nadążam za melodią, ani nie umiem stepować. Śmieję się na głos i siadam zrezygnowana na trawniku, ale Pablo prosi, żebym się nie poddawała, twierdzi, że dam radę. Tymczasem para tancerzy robi obrót i wystukuje stopami dużo dynamiczniejszy rytm do najbardziej rozpoznawanego sonu joracho „La Bamba”: „Żeby tańczyć la bambe; Żeby tańczyć la bambe; Potrzeba trochę wdzięku; Trochę wdzięku dla mnie i dla ciebie; I w górę i w górę. I w górę i w górę; Dla ciebie będę, dla ciebie będę, dla ciebie będę; Nie jestem marynarzem; Nie jestem marynarzem; Jestem kapitanem; Jestem kapitanem; Jestem kapitanem; Bamba, bamba; Bamba, bamba; Bamba, bamba.”

Melodia wydaje mi się znajoma, po chwili przypominam sobie, że ten son gdzieś już słyszałam. Tylko gdzie? W radiu, a może śpiewaliśmy tę piosenkę w drużynie harcerskiej? Nie miałam pojęcia, że jest z Meksyku. Nagle okazuje się, że mnie coś z tym krajem łączyło, nawet jeśli nie dawałam sobie z tego sprawy. Ten son ma wiele zwrotek, nie wszystkie śpiewa się w kolejności i nie wiadomo, w którym momencie się skończy. Opowiada o kobietach, uczuciach, śmiesznych sytuacjach, jakie miały miejsce na wsiach i w miasteczkach, również o piratach.

- Ten son powstał najprawdopodobniej w 1683 roku po ataku holenderskiego pirata Lorrencillo na Veracruz, mówi się, że nie znał litości - tłumaczy Pablo siadając na trawniku obok mnie.

Na świecie "La bamba" stała się znana dzięki Richiemu Valensowi, piosenkarzowi meksykańskiego pochodzenia, który w 1968 roku nagrał w Stanach Zjednoczonych wersję rock and rollową tego sonu i jego piosenka znalazła się na listach przebojów.

W pewnym momencie muzyka zmienia się na spokojniejszą i spoglądając na ich twarze domyślam, że to już koniec, zaraz rozejdą się do swoich domów i będą czekali na następne fandango. Na parkiet wchodzi kilka dziewczyn, zaczynają tańczyć, a młody chłopak zaczyna akompaniować son "El gallo": "Kogucie już nie śpiewaj; daj mi spać; patrz, ja dla niej; mogę umrzeć; Aj kogucie kogucie, kogucie; koguciku śpiewaku; śpiewaj o życiu; śpiewaj o miłości...".

Pablo wstaje, otrzepuje spodnie po czym podaje mi rękę. Staję na przeciwko niego i zaczynam poruszać nogami. Już mi nie przeszkadza, że nie znam kroków, ani że się pomylę. Jestem lekka i spokojna. Jednoczę się z nimi, z ich historią, z tym co było jest i będzie. Czuję się jedną z nich.

Dziś jest
27 stycznia 2022

LUDZIE TAŃCA, SYLWETKI