HIP HOP - ARCHIWUM / WYBIERZ: / ROK 2011

Druga strona medalu

Dodano: 2011-12-14 | 06:33:09


Przyznam się szczerze i bez bicia, że długo zbierałem się do wyrażenia swojej opinii na temat, który dzisiaj poruszam. Myślę o tym bardzo aktywnie od kiedy dostałem możliwość współpracy z TwistService.pl, ale odkładałem ten moment z całych sił. Liczyłem na pewne zmiany, liczyłem na chęć zrozumienia pewnych zagadnień, na otwarte i chłonne umysły, liczyłem na to, że moja cierpliwość jest silniejsza. Najwyraźniej słabo u mnie z matmą, bo się przeliczyłem.


Ten drażniący wiele osób temat, drażniący  po różnych stronach barykady, to kwestia federacji tańca i ich podejścia do hip hopu, czy jak to mawiają przedstawiciele federacji – hip hopA. Jak delikatnie bym nie próbował ugryźć tej kwestii, to zawsze znajdzie się ktoś urażony, więc po prostu subiektywnie przeleję na klawiaturę to, co mnie boli, a ocenę stanu rzeczy i ewentualne działania pozostawiam Wam, zainteresowanym sprawą czytelnikom.



W naszym kraju i nie tylko, funkcjonują obok siebie dwa środowiska związane ze sceną tańca hip hop, czy też street dance ujmując to w szerszej perspektywie. Jedno z tych środowisk to ludzie określani mianem underground, podziemie –  ja osobiście wolę określenie polska scena street dance. To niesformalizowana, nie spisana w żadnych dokumentach czy aktach, grupa ludzi pochłonięta bez reszty pasją do tańca i miłością do kultury hip hop. Łączy ich zajawka, często przyjaźń i wzajemny szacunek, spotykają się na warsztatach, jamach, zawodach. Nie mają książeczek startowych, legitymacji tancerza i licencji na konkurowanie, ale konkurują, walczą ze sobą w kołach i na contestach, a następnie bawią się wspólnie na after party. Raz ktoś raz wygrywa, raz przegrywa, czasem dostaniemy puchar, nagrodę, dyplom, czasem jedynie uścisk reki od sędziów, zawsze piąteczkę od przeciwnika i dobrą zabawę. Najważniejsze jednak pozostaje to, że zyskujemy lekcję i nowe doświadczenie po każdej walce, wygrywamy satysfakcję z bycia częścią większej całości, wspólnoty hip hopowej i rzecz jasna samą radość z tańca. Oczywiście nie jest tak, że patrzę na to środowisko przez różowe okulary, jaram się tymi ludźmi i tym klimatem, nie chcę tego idealizować. Zdarzają się nieporozumienia, kłótnie, nie każdy każdego uwielbia, nie wszyscy są najlepszymi przyjaciółmi, to normalne i nieuniknione. Jednak nie zmienia to faktu, że ludzie Ci dbają o kulturę hip hop. Przynależność do tej sceny wynika z miłości, a o miłość się dba. Miłość ta wywołuje u nas pewne konkretne potrzeby, w tym zdobywania wiedzy o obiekcie naszych uczuć, poznawania legend hip hopu, rozwijania się. Podkreślam kwestię rozwoju, nie byliśmy od samego początku alfą i omegą, nadal nikt z nas nie jest, mamy braki w wiedzy, ciągle za małe skille, stawiamy jednak na progres. To, że poprawiamy swoje błędy i niedociągnięcia, świadczy o tym, że nam zależy i na relaksie wybieramy trudniejszą drogę, aby nie przeinaczać naszej kultury, nie ukazywać jej w krzywym zwierciadle, oddać szacunek innym graczom. Dlatego właśnie, tutaj trochę mniej dosadnie powiem to co Zolsky ujął kiedyś doskonale, drażni nas gdy ktoś zabiera naszą miłość i gwałci ją na naszych oczach!!!



W ten oto mało subtelny sposób przechodzę do drugiego środowiska, które stanowi ruch federacyjny. Federacje taneczne bardzo polubiły streetowe style taneczne i to właśnie sprawiło, że stały się obiektem zainteresowania hip hopowców. Ale o co biega z tymi federacjami? To zorganizowane grupy ludzi, stowarzyszenia czy też związki skupiające w swoich ramach ludzi tańca. Teoretycznie ich zadaniem jest promowanie ruchu tanecznego, wspieranie tancerzy i tym podobne. Osobiście nie mam nic przeciwko istnieniu tego typu tworów, mogłyby one wprowadzić wiele dobrego, oczywiście działając w odpowiedni sposób. Musimy pamiętać, że są tancerze dla których medale i tytuły mają bardzo duże znaczenie, podobnie jak sportowe konkurowanie na turniejach tańca. A właśnie chociażby organizacją i sędziowaniem takich turniejów zajmują się federacje. Ponadto oficjalne tytuły mogą wiele ułatwić - dla Pana Burmistrza, sponsorów, właścicieli większości szkół tańca, dużo bardziej kuszący jest złoty medalista mistrzostw polski, niż ktoś kto wygrał np. The Styles Crash. My mamy potrzebę walczenia na contestach oraz spotykania się na jamach i jest spox, inni wolą turnieje ogarnięte przez federację i też to dostają. I tutaj zaznaczam jeszcze raz, że nie mam nic przeciwko, jestem nawet za, póki nie zabierają się za street dance ludzie, którzy nie mają o tym tańcu i kulturze bladego pojęcia i co najgorsze, nie chcą owego pojęcia posiadać. Nie chcę generalizować, nie wszyscy w federacji mają takie podejście, jest kilku sędziów i wielu tancerzy mających trochę inne myślenie, niestety to kropla w morzu. Wracam jednak do kwestii "o co biega z tymi federacjami".

Owych zrzeszeń, stowarzyszeń zajmujących się także tematyką street jest w Polsce kilka i ciągle powstają nowe. Dwa największe ruchy to PFT (POLSKA FEDERACJA TAŃCA), oraz PZTF (POLSKI ZWIĄZEK TAŃCA FREESTYLE) będący wcześniej oddziałem freestyle w ramach PTT (POLSKIE TOWARZYSTWO TANECZNE), obydwa należą do struktur większej organizacji międzynarodowej IDO (INTERNATIONAL DANCE ORGANIZATION). Organizacje te skupiają w swoich szeregach tancerzy, trenerów, kluby i sędziów. Aby zostać członkiem takiej organizacji należy złożyć odpowiedni dokument i dokonywać opłat członkowskich, w przypadku sędziów należy także przejść płatne szkolenie obowiązkowe i opłacić licencję. Teoretycznie wszystko w porządku jak najbardziej należytym, promują taniec, zrzeszają ludzi, organizują turnieje i oczywiście robią kasę i politykę. Mnie przeszkadza w tym wszystkim wypaczanie mojej kultury i tańca street, szczególnie hip hopu, ale nie tylko. To, co prezentowane jest na turniejach federacyjnych jako hip hop, a przynajmniej to co tam w większości przypadków oceniane jest najwyżej, rzadko ma z hip hopem cokolwiek wspólnego. Soliści, duety, mini formacje tańczą do muzyki organizatora, która najczęściej jest popem, usłyszeć tam dobry rap to naprawdę rzadkość. Na mistrzostwach polski IDO 2011 bboye mieli walkę do muzyki house zamiast do breaków. Formacje muzykę mają własną, często jest to pop, rzadko rap, zdarza się Lady Gaga jako muzyka do hip hopu i nikt nie widzi w tym problemu. Jeżeli tancerze zdecydują się tam zatańczyć prawdziwy hip hop, wykazują się znajomością foundations, mają odpowiedni charakter, hip hopową flave, to niestety sędziowie tego nie doceniają. Na federacyjnych turniejach hip hopowych, hip hop przegrywa z efekciarstwem, uśmiechem, skokiem szpagatowym i dynamiką prosto z imprezy techno. Moim zdaniem taka sytuacja wynika przede wszystkim z poważnych błędów i niedociągnięć w regulaminie IDO oraz w złym systemie szkoleń dla kadry sędziowskiej zajmującej się tymi stylami. Bo jednak w ruchu bazującym na wygranych, medalach i tytułach, to jakie decyzje podejmują sędziowie, co doceniają, a czego nie, ma największy wpływ na kierunek rozwoju startujących tam tancerzy. Hip hop w federacji, bez kół, bez walk, bez klimatu, nigdy nie będzie TYM hip hopem, ale może przynajmniej nie będzie "brudnym disco".

Zmiana dwóch wspomnianych przeze mnie kwestii mogłaby poprawić poziom federacyjnej sceny. Po pierwsze błędy i braki w regulaminie. Zacznę może od przedstawienia Wam fragmentów z owego regulaminu IDO. Na początek zapoznajmy się z tym jakie style taneczne zaliczamy do street dance według owej organizacji:

STREET DANCE
  • Break Dance
  • Electric Boogie
  • Hip Hop
  • Hip Hop Team Battle
  • Hip Hop Solo Battle (tylko dorośli)
  • Disco Dance
  • Disco Dance Free Style
  • Street Dance Show
  • Techno
  • International Freestyle

I właśnie się dowiedziałem, że disco, techno i bliżej mi nie zrozumiały international freestyle to street dance, ale zabrakło miejsca dla na przykład poppingu czy lockingu. Człowiek każdego dnia uczy się czegoś nowego. Zastanawiam się właśnie jakby zareagował świat tańca towarzyskiego, gdyby ich federacja ogłosiła, że z dziesiątki tańców towarzyskich zabrano Sambę i Walca Angielskiego, a wprowadzono Krump i Jazz? Tak właśnie ze street dancem od kilku lat postępuje IDO! Kolejnym niedopatrzeniem w regulaminie IDO jest brak określenia czym owy hip hop właściwie jest, być może dlatego trenerzy tworzący choreografie na turnieje mogą sobie pozwolić na wolną amerykankę, tworzą sobie własne wizje nie oparte na fundamentach, podstawach hip hopu, a sędziowie ich za to nie negują – w końcu regulamin im na to pozwala. Bodajże najlepiej ogarnięty styl taneczny w federacji, taniec towarzyski, mógłby posłużyć za przykład dla polskich władz tych stowarzyszeń. Skoro zarówno w łacinie jak i w standardzie tancerze wiedzą co tańczyć, sędziowie wiedzą na co zwrócić uwagę, to czemu nie w street dance? Samba czy rumba mają wyraźnie określone kroki podstawowe i cały zestaw figur charakteryzujących ten taniec, hip hop wcale nie jest gorszy. Związana ze street dancem improwizacja do muzyki nie oznacza, że robimy co chcemy. Popping tak jak jive ma określone ruchy na bazie których tworzymy nazwijmy to wariacje, freestyleujemy, jest coś takiego jak walk out, fresno, twist-o-flex, glide i wiele innych. Podobnie jest z lockingiem, mamy na przykład Scooby doo czy stop & go, bboying ma chociażby six step, head spin czy baby freeze, a hip hop ma BK bounce, running mana, happy feet czy the prep. Nie rozumiem czemu w federacyjnych regulaminach nie ma ani słowa o tych ruchach, skoro są one podstawą do tego aby tańczyć street dance? Regulamin zawiera kilka punktów o tym czy prezentacja w hip hopie może zawierać podnoszenia, elementy akrobatyczne, czy można używać rekwizytów, jak długo ma trwać prezentacja oraz ile razy tancerz prezentuje się podczas jednej rundy turnieju. Jest też punkt zatytułowany "charakterystyka i ruch", a czytamy w nim:

Hip hop zawiera różne nowe style taneczne, takie jak Hype dance, New-Jack-Swing, Jamming i tym podobne, dodawanie kreatywnych elementów takich jak zatrzymania, zabawne scenki czy pozycje (jokes?), błyśnięcia, szpanowanie (flashes?), szybkie przemieszczenia itp. Mogą być także dodawane ruchy z Electric Boogie, ale nie mogą dominować w prezentacji. Hip hop tańczony jest najczęściej w rozliczeniu na osiem z charakterystycznym bouncem lub jumping action (New-Jack-Swing).


I to by było na tyle jeśli chodzi o teorię czym jest hip hop według Międzynarodowej Organizacji Tanecznej IDO. Regulamin ten powinien wskazywać drogę, którą tancerze, trenerzy i sędziowie powinni podążać, ja na podstawie tych dwóch fragmentów regulaminu uważam, że wskazuje on ślepą uliczkę. Zastanawia mnie jak doszło do tego, że przez lata działania tej organizacji nikt nie zadał pytania co sędziowie mają tak naprawdę sędziować, czemu mimo rozwoju tanecznej sceny street dance na całym świecie nikt nie zauważył, że IDO stoi w tej kwestii w miejscu?


A teraz kilka słów o kwestii systemu szkolenia sędziów. Jakiś czas temu, całkiem niedawno, napisała do mnie tancerka z formacji startującej w federacyjnych zmaganiach o medale. Napisała między innymi tak:

"... ludzie którzy nas sędziują nieważne w jakiej kategorii, solo czy duety, jestem pewna, że oni sami (przynajmniej większość) nie wie nic o housie, lockingu, czy nawet o tym popularnym hip hopie, na którym powinno opierać się to całe IDO. To jakim prawem oni nas oceniają? Stwierdzam to po każdych wynikach z IDO że oni patrzą na efekt, jak ludzie tańczą równo, mocno i z energią to są zaj**** (fajni są) i trzeba ich dać na podium, ale ci co tańczą hip hop, chociaż starają się, mają szkolenia ze styli i starają się pokazywać to na IDO, są traktowani jako gorsi."


Jakim prawem pyta koleżanka z IDO? A no takim prawem, że są oficjalnymi sędziami tej organizacji, opłacili licencję, zdali egzamin, wzięli udział w szkoleniu i dostają na to ocenianie przyzwolenie od Ciebie jako tancerki. Bo jeżeli wiesz kto organizuje dany turniej i kto go sędziuje, a następnie posiadając tą wiedzę jedziesz na turniej, uiszczasz opłatę startową i wychodzisz na parkiet, to znaczy, że uznajesz dane osoby za godne, uprawnione do sędziowania Twoich umiejętności. Jest to Twój wybór, jednakże z drugiej strony wiem, że nie zawsze masz wybór. Bo jeżeli Ty i inni tancerze nie chcecie startować w nieoficjalnych imprezach, chcecie tańczyć w federacji, to przykre jest, że nie możecie zaufać w wiedzę i umiejętności wszystkich sędziów. Zadbać o te umiejętności powinni sami sędziowie i organizacja uprawniająca ich do oceniania innych. Nie wiem jak to wygląda w PFT czy innych, mniejszych stowarzyszeniach, ale wiem odrobinę jak wygląda system szkolenia w PZTF. Raz w roku każdy sędzia ma obowiązek wzięcia udziału w szkoleniu sędziowskim, bez tego nie będzie mógł sędziować imprez federacyjnych. Ja byłem na trzech takich szkoleniach. Myślicie zapewne, że skoro to tak potężna organizacja, z zapleczem finansowym, to na takim szkoleniu, o hip hopie mówią najwyższej klasy specjaliści, legendy i twórcy tego stylu, lub najlepsi tancerze w kraju, bo w końcu chodzi o wykształcenie sędziów! To właśnie sędziowie będą oceniać postępy ciężko pracujących tancerzy, to oni zadecydują kto zostanie mistrzem polski, kto wyjedzie reprezentować nasz kraj na mistrzostwach europy i świata, sędziowie będą dyktowali tempo progresu hip hopu federacyjnego, dając komuś miejsce pierwsze wskażą przykład jak i co tańczyć. Pod ich gusta i decyzje trenerzy będą dostosowywać szkoleniowców i choreografie dla zapalonej do tańca młodzieży. To bardzo duża odpowiedzialność. Dlatego na sto procent takie szkolenia to potężna dawka wiedzy i umiejętności prawda? Otóż nie do końca, ja miałem okazję wzięcia udziału w trzech takich szkoleniach. Na żadnym z nich nie usłyszałem o hip hopie zbyt wiele, nie pojawiają się nazwy ruchów, nie ma mowy o stylach, nikt nie wspomina o chociażby aktualnych trendach. Nikt nawet nie zachęca aby na własną rękę sprawdzić kim są, co mówią i co tańczą tacy ludzie jak Buddha Stretch czy Henry Link. Dużo mówi się o etyce sędziowskiej, o zakazie porozumiewania się z innymi podczas sędziowania, o tym jak odpowiednio się ubrać aby podkreślić istotną rolę funkcji jury, ale nie mówi się najważniejszego. Co to jest street dance, co to jest hip hop, skąd się wziął, co hip hopem nie jest, do jakiej muzyki to się tańczy, nie wspomina się aby zwracać uwagę na kopiowanie przez tancerzy ruchów z Youtube, szkolenie o hip hopie nie dotyka kwestii hip hopu. A przypomnę jeszcze raz –  to sędziowie decydują co później oglądamy na turnieju, czy jest to disco w czapce i szerokich spodniach, czy hip hop. Ja kiedyś spędziłem kilka lat na parkietach federacyjnych jako tancerz towarzyski i wiem, że jeżeli podejdę do sędziego i zapytam go czy wie jak wygląda ruch o nazwie STATIONARY SAMBA WALK, to mam gwarancję, że sędzia wie i pokaże lub wytłumaczy mi kilka form wykonania tego ruchu, wytłumaczy mi technikę i zapyta czemu zadaje tak oczywiste pytania. Prawda jest taka, że jeżeli zapytam federacyjnego sędziego od hip hopu czy wie co to jest Steve Martin lub The Reebok to w większości przypadków dowiem się, że pierwsze to aktor a drugie to buty. Ten brak wiedzy wynika z braku konkretnych szkoleń i tego, że od sędziów nikt nie wymaga ciągłego rozwoju. Mój tata jest sędzią tańca towarzyskiego, ciągle się szkoli, śledzi wydarzenia na scenie tanecznej, każdego miesiąca przychodzi do niego paczka z płytami DVD o tańcu towarzyskim. On chce, i jako sędzia musi, być na bieżąco, wiedzieć co sędziuje i o co w tym tańcu chodzi, znać kroki i figury, znać nowe trendy, nowe rozwiązania rytmiczne, bo kocha ten taniec, żyje nim i tylko w ten sposób będzie zapraszany do sędziowania – to moim zdaniem jest etyka sędziowska. Wiem też, że wśród sędziów tańca towarzyskiego mój tata nie jest ewenementem, wiedza i umiejętności u tych ludzi to norma. Bo taniec i tancerze nie stoją w miejscu, więc sędziowie też nie mogą. Czy od federacyjnych sędziów w kategorii street dance też się tego wymaga? Czy ktoś im to tłumaczy, ktoś to sprawdza? Ilu z nich wie jak wygląda three step, Brooklyn rock, The WOP, boogaloo roll, Skeeter Rabbit? Czy sędziowie mogą dowiedzieć się czym jest hip hop dance na szkoleniach sędziowskich i jak to sędziować? Moim zdaniem to jest właśnie sedno sprawy. Zawsze będą dwa światy jeśli chodzi o style streetowe, zawsze będzie podziemna scena i zawsze będzie federacja, oby tylko jedna nie okradała drugiej z jej wartości i miłości. A to zależy od regulaminów i sędziów, czyli jest w ludzkich rękach. Kiedyś o federacji wypowiadali się negatywnie tylko ludzie ze sceny "underground", teraz narzekają też tancerze federacyjni, może to znak, że przyszedł czas robić prawdziwy hip hop lub zmienić nazwę tego co tańczy się w federacji.


Życzę wszystkim szczęśliwego 2012, bardziej prawdziwego niż poprzednie lata.

Peace, love, unity, fun and respect!

Łukasz UFO Łukomski
Royal Family Poppers/Radomski Styl

Dziś jest
25 maja 2022

LUDZIE TAŃCA, SYLWETKI